Gefahrengebiet, Warszawa und Scheiß Nazis in Berlin

Jetzt isses passiert. Gestern hab ich geschrieben, dass es die SOLLBRUCHSTELLEN nur bei meinen Konzerten gibt. Und jetzt steht da plötzlich dieser Flyer für das Konzert am 7. 5. in Warszawa/Pl auf Youtube herum:

Eigentlich ganz schick, dass das Lied in seiner nach den mit heißer Nadel gestrickten Video- und Soundcloud-Versionen jetzt ausgereift und schön aufgenommen in Youtubeplaylisten landen kann. Danke noch mal an Smail ShocK für die Aufnahmen und an Anke, Uta, Johanna und Robert für den Chor.

Großartig ist es übrigens, dass es meine Selbstdarstellung jetzt auf Polnisch gibt:

„Dawno temu, kiedy w Berlinie stała jeszcze ta dziwna ściana z betonu, w Budziszynie urodził się chłopiec, który od wczesnych lat doświadczał muzyczno-pedagogicznych osiągnięć Niemieckiej Republiki Demokratycznej, i który chciał, mógł, powinien a wręcz musiał grać na skrzypcach.

Betonowa ściana runęła. Obciąłem się na irokeza, rzuciłem szkołę i rozpocząłem naukę jako squatters. Rozwaliłem skrzypce o ścianę jednak niedługo potem zdobyłem nowe, bo byłem zbyt leniwy, aby się nauczyć grać na gitarze. Na tych skrzypach w latach 90. grałem w zespołach o zabawnych nazwach, jak „Psie gówno”. Kiedy zespoły się rozwiązały, z nudy poszedłem w karierę solową. Potrzebowałem dla siebie nazwy i wybrałem „Licznik Geigera” (Geigerzähler). Pod tą nazwą od 2003 koncertuję głównie w krajach niemieckojęzycznych, chociaż grałem też już w Tel Awiwie, Ramallah i Nowym Jorku.

Na początku był punk bez perkusji, gitary i basu, unplugged ze skrzypcami i śpiewem. Potem przyszedł czas na folk, numery reggae i dwa duety – Berlinska Dróha i Atze Wellblech. Od czasu do czasu zdarza mi się też grać na skrzypach do muzyki elektronicznej .”

Falls Ihr es am Sonnabend nicht nach Warszawa oder Hannover schafft – da is dieser Naziaufmarsch in Berlin. Die Faschos freuen sich sicher über Begleitung und noch mehr über Blockaden. Ich wünsche maximale Erfolge!

Share and Enjoy:
  • Twitter

2 Antworten auf „Gefahrengebiet, Warszawa und Scheiß Nazis in Berlin“


  1. 1 marlis 09. Mai 2016 um 8:54 Uhr

    Och nö, Warschau, das seh ich heute erst! Hätte dich zu gern gehört, schade! Oder hängst du noch muckend auf der Straße rum?

  2. 2 Administrator 10. Mai 2016 um 16:15 Uhr

    ne. bin leider wieder in berlin. aber ich komme bestimmt wieder.

Die Kommentarfunktion wurde für diesen Beitrag deaktiviert.